wtorek, 17 maja 2016

Notatki po forum

     W minionym tygodniu odbyło się III Forum Bibliotekarzy Województwa Opolskiego, zorganizowane przez Pedagogiczną Bibliotekę Wojewódzką w Opolu. Dziś krótko o wnioskach i refleksjach wypływających z tego spotkania.
           Po pierwsze, kondycja ludzi książki – bibliotekarzy, ale także przedstawicieli oświaty – jest, jakby na przekór wynikom badania stanu czytelnictwa w Polsce, dobra. Biblioteki stają się nowoczesnymi, aktywnymi placówkami, dbającymi o stały kontakt z czytelnikami oraz o zróżnicowany repertuar działań promujących czytelnictwo. Po drugie, nauczyciele czytają coraz więcej i chętniej, zarówno literaturę fachową, jak również beletrystykę. Po kolejne, nowe media udostępniają książki w formie elektronicznej lub audio. Pojawia się zatem pytanie: co nie działa?
            A może jednak wszystko działa. Tylko potrzebuje czasu. Jeśli będziemy konsekwentni, mamy szansę ujrzeć za kilka lat lepsze statystyki. Przekonani o uniwersalnej wartości, jaką jest czytanie, róbmy po prostu swoje. Zwłaszcza zaś zachęcajmy najmłodszych. Jak? Czytając im, najlepiej na głos. I wykorzystując po temu każdą okoliczność.

piątek, 6 maja 2016

Byle razem

Zmysły niemowląt tuż po urodzeniu są słabo wykształcone, potrzeba jednak niewiele czasu, by zaczęły się rozwijać. Badacze mózgu wraz z twórcami metod polepszania czytania proponują, aby już najmłodszych wprowadzać w świat książek. Nie jest to dziś trudne – dostęp do książeczek dla dzieci jest łatwy, a ich wybór – ogromny. Na przeszkodzie staje zatem brak świadomości dorosłych i/lub brak czasu.
            Z uwagi na mechanizm rozwijania się wzroku godne polecenia dla niemowląt są czarno-białe, kontrastowe książeczki obrazkowe. To dobry początek, zanim przejdziemy do kolorowo ilustrowanych baśni czy opowiadań. Kontrastowe bodźce wpłyną na rozwój dróg wzrokowych, a wypowiadane przy tym słowa – na wykształcanie się słuchu. Najważniejsza jest tu jednak – jak nietrudno odgadnąć – tworząca się przy okazji tej formy czytania bliskość.
            Gdy przyzwyczaimy dziecko do wspólnego spędzania czasu z książką (choć przez kilka minut dziennie),  zadbamy o to, by wzbudzać jego wyobraźnię oraz uczuciowość, ale – przede wszystkim – nie pozostawimy malucha samego z pojawiającymi się w nim emocjami. Dziecko podzieli się swoim strachem, radością czy smutkiem, zachowa poczucie bezpieczeństwa i wzmocni pewność siebie. Korzyści są nieocenione, a sposób ich pozyskania – wyjątkowo łatwy.
            Szukamy jeszcze łatwiejszego? Dla wszystkich, którzy uciekają się do bajek animowanych oglądanych na ekranie telewizora czy komputera, podobna rada. Działanie na wyobraźnię będzie wtedy co prawda innego rodzaju, ale emocje w dziecku zostaną wzbudzone. Nie pozwalajmy, aby pozostały bez opieki. Porozmawiajmy z maluchem, o czym była bajka. A najlepiej oglądajmy razem z nim. Bo o to razem wszystko się tutaj rozbija.

piątek, 29 kwietnia 2016

Jeszcze o teatrze...

Małe dzieci uczestniczą w spektaklach teatralnych, czytają książki (lub słuchają, gdy im się czyta) i oglądają filmy – animowane, ale także fabularne, adekwatne do ich wieku. W pewnym momencie dochodzi jednak do swoistego załamania – czytelnictwa i udziału w kulturze w ogóle. Wtedy teatr również przestaje być atrakcyjny. Dlaczego?
Jednym z powodów jest brak odpowiedniego repertuaru dla starszych klas podstawówki oraz gimnazjum. Istnieje luka między przedstawieniami dla maluchów a spektaklami dla licealistów i dorosłych. Tę lukę wypełniają tylko spektakle profilaktyczne oraz inscenizacje lektur szkolnych prezentowane młodym ludziom dwa razy do roku. Trudno oczekiwać, by dzięki nim utrzymać zainteresowanie sztuką teatralną wśród młodzieży, nie mówiąc już o wzbudzeniu do niej miłości…
Co robić w tej sytuacji? Jak zjednywać fanów dla teatru? Warto zaangażować dzieci po drugiej stronie kurtyny. Skoro już nie mogą być zbyt często widzami, niech będą aktorami! Mogą zatem przygotować teatrzyk dla młodszych kolegów – nie tylko taki z kukiełkami i kurtyną. Ciekawym pomysłem jest kamishibai, czyli japoński teatr obrazkowy. Dzieci odczytują zebranej publiczności historię i pokazują w drewnianej skrzynce gotowe ilustracje, ale mogą też same wybrać ciekawą baśń (np. arabską czy kazachską) i wykonać do niej ładne obrazki. Wtedy satysfakcja będzie jeszcze większa, a to o nią w edukacji teatralnej (i nie tylko) chodzi.
         Innym pomysłem jest – całkiem oczywisty – udział w apelach i uroczystościach szkolnych. Aktywna praca uczniów nawet przy montażach słowno-muzycznych jest dobrą okazją do prezentacji talentu recytatorskiego lub poziomu gry na instrumencie. Kto nie nadaje się do odgrywania roli, może odnaleźć się w innym działaniu – jako narrator, mim lub dźwiękowiec. Najważniejszy jest brak przymusu i możliwość realizacji.
            Zadbajmy o to, by młode pokolenie nie rezygnowało z bogactwa kultury. Czekając na ciekawe spektakle – wartościowe i adekwatne do wieku odbiorców, stwórzmy płaszczyznę kontaktu z teatrem, dajmy dzieciom możliwość zaangażowania się w sztukę, budujmy dobre skojarzenia. Dzięki takim krokom mamy szansę wychować nową publiczność teatralną. A może nawet samych ludzi teatru. W końcu zawsze ktoś jest po drugiej stronie kurtyny… 

czwartek, 14 kwietnia 2016

Brudne dziecko to szczęśliwe dziecko

Zacytowana w tytule prawda życiowa jest niby oczywista. Jednakże uderza ona tak bardzo w poczucie estetyki osób dorosłych i ich potrzebę kontroli, że z reguły pozostaje jedynie teorią. Czy mogłoby być inaczej? Podzielę się dziś informacją zasłyszaną na konferencji – o przygodowych placach zabaw. Co to za miejsca?    
Przygodowe place zabaw dają dzieciom przestrzeń do tworzenia: budowania, wbijania gwoździ, konstruowania szałasów, malowania i tym podobnych działań. Są pełne opon, desek, puszek czy patyków. Nie są odgrodzone płotem, ale znajdują się w bezpiecznym miejscu. Na pierwszy rzut oka przypominają zagracone podwórko czy nawet uporządkowane śmietnisko. Brzmi znajomo?
W czasach, gdy rozwinął się sentyment do zapomnianego trzepaka, na pewno tak. Dawniej dzieci miały dostęp do kreatywnej, nieskrępowanej zabawy na świeżym powietrzu. Jednak czasy się zmieniły – trudno jednoznacznie wyrokować, czy na lepsze czy na gorsze.  Rodzice są nadopiekuńczy, regulacje prawne wprowadziły pewne ograniczenia, ale z drugiej strony bezpieczeństwo dzieci stało się – i trudno to kwestionować - sprawą bezwzględnie nadrzędną.  
Być może po kroku w przód, czyli stworzeniu nowoczesnych placów zabaw, przyszła pora na krok do tyłu. Nowe place są ładne, ale nieatrakcyjne dla dzieci, a przynajmniej nie rozwijają kreatywności, umiejętności współpracy czy zaradności. Nie pozwalają dzieciom poznawać własnych granic, słabych i mocnych stron. Realizują potrzeby dorosłych, a powinny przecież służyć najmłodszym.
Może warto wrócić do korzeni, stworzyć przestrzeń do autentycznej, twórczej, szalonej zabawy, pod nadzorem, ale nie kontrolą dorosłego. Nie negując przy tym kategorii bezpieczeństwa, lecz nie dając się jej też sterroryzować. W końcu chodzi o to, by dziecko było szczęśliwe. 

czwartek, 31 marca 2016

Zabawa w teatr

Co prawda w tym roku Międzynarodowy Dzień Teatru zbiegł się w czasie z Wielkanocą, ale pomimo tego jakieś działania promujące teatr musiały się – moim zdaniem - w szkole pojawić. Ta pewność wynikała z przekonania, że edukacja teatralna jest jednym z najciekawszych narzędzi wychowawczych, uwrażliwiających młodego człowieka, umożliwiających mu kontakt z emocjami i naukę ich wyrażania.
Moja klasa zdecydowała się na realizację pomysłu wyszukanego w Internecie. Chodziło mianowicie o tzw. teatrzyk w drzwiach. Jedna z mam wsparła nas swoimi krawieckimi umiejętnościami i uszyła płachtę z okienkiem, którą po prostu zwiesiliśmy w drzwiach. Międzyczasie dobraliśmy kilka wierszy (zdecydowaliśmy się na utwory Hanny Niewiadomskiej dla najmłodszych odbiorców) i przygotowaliśmy potrzebne postacie, głównie z papieru przymocowanego do modelarskiej listewki. W ten sposób powstało krótkie, pouczające, a przy tym zabawne przedstawienie odegrane młodszym koleżankom i kolegom przez niesfornych na co dzień szóstoklasistów.
Aby lepiej zobrazować efekty naszego teatralnego przedsięwzięcia, podzielę się dziś kilkoma zdjęciami – niech posłużą jako inspiracja, a także dowód na to, że młodych, często niechętnych teatralnym instytucjom, całkiem łatwo można zagonić do grania i działania. A ich zadowolone miny są wtedy, oczywiście, bezcenne.




czwartek, 17 marca 2016

Pochwała prostoty

Nie obiecywałam sobie zbyt wiele po tym działaniu – ani nowatorskim, ani kreatywnym. Po prostu w ramach lokalnej współpracy i promocji czytelnictwa dziewczynki za starszych klas podstawówki w ramach kółka polonistycznego zaczęły czytać przedszkolakom. Prawda, że proste?
Efekty okazały się całkiem spore i bezsprzecznie pozytywne. Maluchy są zachwycone, słuchają w skupieniu, nawiązują relację ze starszymi koleżankami, chętnie dyskutują na ważne dla nich tematy: kłopoty ze snem, z akceptacją młodszego rodzeństwa, z niejedzeniem. Krótkie spotkania z książką bardzo ich otwierają. A uczennice? Mają motywację, by poćwiczyć czytanie, chcą dobrze wypaść przed młodszymi kolegami, ciekawie modulować głos w zależności od problematyki czytanki. Są opiekuńcze, ale także pomocne i… duże, czyli takie już mądre. Każda ze stron czuje się wyróżniona, otrzymuje uwagę i – mniej lub bardziej świadomie – rozwija czytelniczą pasję.
Po raz kolejny potwierdza się zasada, że proste działania przynoszą często najlepsze efekty. A już na pewno działania oparte na serdecznym i szczerym kontakcie z drugim człowiekiem – także tym całkiem małym.  

niedziela, 13 marca 2016

Nie taka słaba płeć...

Pomyślałam, by z uwagi na przypadający w marcu Dzień Kobiet nawiązać do tematyki płci. Tegoroczne świętowanie już za nami – nie neguję kwiatków, czekoladek i innych okazjonalnych prezentów, ale teraz proponuję refleksję nad miejscem kobiety w świecie. Refleksję, której warto też poświecić (niejedną zresztą) lekcję wychowawczą.
W Polsce dostęp do edukacji jest niezagrożony, a dziewczynki i chłopcy niejednokrotnie z niechęcią podchodzą do powszechnego prawa do nauki, gwarantowanego przez konstytucję czy Konwencję o prawach dziecka, upatrując w nim przyczynę braku całorocznych, niczym nieograniczonych wakacji. Nauka kojarzy im się z obowiązkiem, a z prawem (czyli poniekąd przywilejem) - już niekoniecznie. Dopiero powołanie się na sytuację w innych krajach na świecie, zwłaszcza tych dotkniętych wojną lub rozwijających się, powoduje zmianę optyki. Ale prawdziwe zaskoczenie pojawia się wtedy, gdy przekazuje się informację o możliwym braku dostępu do edukacji dla dziewczynek. I to jest dobry punkt wyjścia do dyskusji o równości kobiet i mężczyzn.
Spoglądając na świat przez pryzmat Europy trudno dostrzec, że dyskryminacja kobiet jest obecna - wszędzie, w Europie także. I dopóki nie zadba się o równość w każdym aspekcie, a zatem także płci, zmiany w kierunku zrównoważonego rozwoju i pokoju nie powiodą się. Mamy 2016 rok, Milenijne Cele Rozwoju wciąż nie zostały osiągnięte, pozostają aktualne. Warto pokazać uczniom krótki film prezentujący wspomniane cele (np. ten przygotowany przez Fundację EkoMost: https://www.youtube.com/watch?v=SArCV1RO-nc). I przeanalizować go pod kątem sytuacji, a właściwie roli kobiet. Bo wykształcone dziewczynki – choćby po ukończeniu tylko kształcenia podstawowego – są bardziej świadome zasad higieny, warunków pracy, domowej ekonomii, płodności, zdrowia własnego i swoich dzieci. Zapewnienie równego dostępu do edukacji to dopiero początek w batalii o właściwe traktowanie kobiet, ale początek pełen pozytywnych skutków.
Ważne jest, by młode pokolenie nie utrwalało krzywdzących stereotypów płciowych, tylko uczyło się szacunku do swojej i przeciwnej płci. By pogłębiało przekonanie o równości kobiet i mężczyzn, potrzebne w domu do stworzenia szczęśliwego, partnerskiego związku, w pracy – do właściwego wynagradzania kompetencji oraz w świecie – do dbania o rozwój i pokój.